czwartek, 23 lutego 2012

Łódź, część 1.

Źródło: PiktoGrafiki.com
Cześć!
 Dziś nie będzie recenzji żadnej książki (choć blog powstał głównie, abym się dzielił spostrzeżeniami na temat przeczytanych przeze mnie powieści). W dzisiejszym poście opowiem Wam trochę o moim mieście. Tak - chciałbym zachęcić Was do odwiedzenia Łodzi, gdyż w pełni na to zasługuje. 


Będzie to część pierwsza cyklu postów poświęconych Łodzi.

Gdyby zapytać przeciętnego Polaka, z czym kojarzy mu się Łódź, to z pewnością by odpowiedział, że to szare, brzydkie miasto. Nic bardziej mylnego. Stolica województwa łódzkiego to nie tylko stare i zniszczone fabryki, ale także piękne secesyjne kamienice, eklektyczne pałace czy zielone parki.




 Łódź posiada wiele zabytków, których nie powstydziłoby się żadne inne miasto. Są to między innymi:

1. Pałac Izraela Kalmanowicza Poznańskiego - rezydencja jednego z łódzkich fabrykantów, która swym wyglądem przypomina paryski Luwr. Na temat Poznańskiego i jego pałacu krąży wiele legend i zabawnych historii. Rezydencja tego bogatego człowieka nie jest zbudowana w jednym konkretnym stylu. To ponoć zasługa samego fabrykanta, który na pytanie architekta, w jakim stylu chciałby mieć zbudowany pałac, odpowiedział: „W każdym. Stać mnie na wszystkie.” Obecnie znajduje się tutaj Muzeum Historii Miasta Łodzi, zatem każdy ma okazję zobaczyć także wnętrza czy pałacowy ogród.

Autor: Kosma Chodurek, źródło: Facebook
 2. Manufaktura - jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc na mapie Łodzi. I to zarówno w wieku dziewiętnastym, dwudziestym, jak i obecnie. Przez ponad wiek działała tu jedna z największych fabryk włókienniczych. Wraz z rozpoczęciem epoki postindustrialnej blisko trzydziestohektarowe imperium wzniesione przez Izraela Kalmanowicza Poznańskiego zaczęło niszczeć.

Widok archiwalny, źródło: Facebook
Jednak na przełomie dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku dla niszczejącej fabryki pojawiła się szansa. Zagraniczny inwestor postanowił zrewitalizować imperium Poznańskiego i utworzyć w nim centrum handlowo-rozrywkowo-kulturalne. Manufaktura to coś więcej niż tradycyjna galeria handlowa. Manufaktura to połączenie bogatej historii tego miejsca z nowoczesnością - dziewiętnastowiecznych murów fabryk ze stalą i szkłem. Oprócz licznych sklepów i restauracji, można znaleźć tutaj również muzea (Muzeum Sztuki ms2, Muzeum Fabryki, Experymentarium), kino czy teatr.

Widok aktualny, źródło: bartels-global.com

3. Plac Wolności - w dziewiętnastym wieku, czyli wtedy gdy Łódź przeżywała swój największy rozkwit, został wytyczony Nowy Rynek - dzisiejszy plac Wolności. Wydawać by się mogło, że w tym miejscu nie ma nic niezwykłego. Otóż jest. Plac ten - jako jeden z niewielu na świecie - ma kształt ośmiokąta foremnego. Istnieją koncepcje jego przebudowy tak, aby jeszcze bardziej podkreślić tę nietypową cechę. 
Jeden z projektów przebudowy placu Wolności, wizualizacja/materiały prasowe.




Plac Wolności to jeden z punktów charakterystycznych na mapie Łodzi. Początkowe targowisko zostało przekształcone w miejsce spotkań wielu ludzi; to tutaj rozpoczyna swój bieg także znana w całej Polsce ulica Piotrkowska - pełna restauracji, pubów czy klubów. Ale to nie o Piotrkowskiej miałem mówić. Plac Wolności to miejsce, w którym znajduje się zabytkowy ratusz (powstał w 1827 roku), kościół pw. Zesłania Ducha Świętego (1828), jednak elementem, który nadaje mu prawdziwego charakteru, jest pomnik Tadeusza Kościuszki.


Panorama placu Wolności, autor: Jarosław Klamka, źródło: Wikipedia


Na placu Wolności znaleźć można Muzeum Farmacji, Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne, ale najciekawszym z tego typu miejsc jest moim zdaniem Muzeum Kanału -

„Dętka”. Odwiedzający mogą zobaczyć fragment zbiornika na wodę, w którym gromadzono wodę służącą do oczyszczania kanałów. Znajduje się tutaj także wystawa poświęcona historii łódzkich wodociągów i sieci kanalizacyjnej.



Muzeum Kanału - „Dętka”, źródło: noc-muzeów.pl



Łódź to miasto, które posiada ogromny potencjał. Liczne, głównie secesyjne kamienice, przepiękne pałace, fabryki z czerwonej cegły nadają temu miejscu specyficzny klimat. Klimat, który kocham. I Was również zapraszam do jego pokochania. Zapraszam do Łodzi!


PS Chciałbym jeszcze bardzo podziękować Magdzie, która pomogła, a właściwie wymyśliła adres tego bloga.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Błażej Dzikowski „Strażnik Parku”


Witam serdecznie na moim blogu. Powstał on za namową przyjaciółki, Justyny, znanej szerzej w blogowym świecie jako Nyx. Oczywiście zapraszam do niej na Nie boję się ukulturalnienia!

Blog Umiem czytać będzie internetową cząstką moich literackich upodobań. Zamierzam dzielić się z Wami spostrzeżeniami na temat przeczytanych przeze mnie książek, ale chcę także propagować zanikającą (niestety!) kulturę czytania. 

Teraz zapraszam Was do przeczytania pierwszej recenzji.

Błażej Dzikowski
„Strażnik Parku”
gatunek: dramat psychologiczny, powieść obyczajowa, powieść sensacyjna

Jaka jest geneza zła? Czy „cząstka zła” znajduje się w każdym człowieku? Czy zatem każdy człowiek jest z natury zły?

 „Mam takie marzenie. Śnię taki sen. Dobrzy ludzie złapią wszystkich złych ludzi i zamkną ich w Sali tortur. I dobrze ludzie będę skakali złym po karkach, będą ich bili metalowymi pałkami, będą ich gazowali, razili prądem. A potem dobrzy ludzie zabiją wszystkich złych ludzi. Jakąś brutalną metodą, na przykład w wielkiej kuchence mikrofalowej. Źli będą umierali w męczarniach, gotując się żywcem, od środka. I na świecie zostaną tylko dobrzy ludzie. I będzie spokój.
Strażnik Parku


„Strażnik Parku” Błażeja Dzikowskiego to powieść, w której poznajemy osiemnastoletniego Gabriela. Nastolatek cierpiący na astmę nie ma przyjaciół, jest stale poniżany przez swoich rówieśników. Nieszczęśliwy, zamknięty w sobie, stale poszukuje miejsca dla siebie. Sytuacja diametralnie zmienia się, gdy chłopiec poznaje Sonię, w której się zakochuje. Jednak sielanka nie trwa długo – wkrótce Gabriel oraz Sonia zostają napadnięci i ciężko pobici w parku, a stosunki między nimi się urywają. Mimo zgłoszenia sprawy na policję, sprawca (znany Gabrielowi) nie zostaje zatrzymany. Osiemnastolatek nie wytrzymuje upokorzenia swojej dziewczyny. Staje się Strażnikiem Parku i postanawia wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę.
Warszawa. Wiek XXI. Zwyczajne blokowisko. Miejsce akcji zwyczajne, tak bliskie każdemu z nas. Czy jednak oznacza to, że każdy z nas mógłby stać się takim Strażnikiem Parku? Czy każdemu starczy odwagi, aby z wiecznie pogardzanego, stać się tym, który pogardza?

+ autentyczny język – autor nie unika wulgaryzmów, które w wypowiedziach młodych ludzi przecież się pojawiają,
+ wciągająca, choć nieco przewidywalna fabuła - czytelnik spodziewa się, co wydarzy się dalej, jednak jest ciekawy dalszych zdarzeń,
+ miejsce akcji – ten „plus” jest bardzo subiektywny; bardzo lubię książki, które dzieją się w Polsce – znane są mi realia, które mogę skonfrontować z tymi przedstawionymi w powieści,
+ główny bohater i jego przemiana – Gabriel przed zmianą i tuż po niej to praktycznie dwie różne postaci – z tchórzliwego, unikającego konfliktów wegetarianina, staje się odważnym mięsożernym obrońcą uciśnionych. Jego symbolem staje się biały rower, tajemnicza maska dzikiego zwierzęcia i pistolet Glock 17,
+ próba odpowiedzi na źródła zła w świecie: Czy zło tkwi w każdym z nas i czeka na przebudzenie? Czy może jego źródłem jest zło wyrządzane przez innych? A może genezy należy szukać w procesie socjalizacji pierwotnej, czyli wychowaniu przez rodziców?

- zakończenie – spodziewałem się zupełnie innego zakończenia; takiego, które przestrzeże przed samodzielnym wymierzaniem sprawiedliwości. Autor jednak miał zupełnie inny pomysł – Gabriel wkracza w świat dorosłych – zwyczajny i schematyczny,
- niewykorzystany potencjał – świetny pomysł to jednak nie wszystko; pobieżny opis zdarzeń, brak jeszcze większego zagłębienia w psychikę Gabriela to coś, co można by było naprawić, jednak ogólnie rzecz biorąc – nie jest źle.

Moja ocena:
6,5/10

Mimo małych niedociągnięć (przede wszystkim zakończenie, które nie przypadło mi do gustu), polecam przeczytanie tej książki, choć sam jestem miłośnikiem kryminałów. Powieść Dzikowskiego opowiada o problemach współczesnych nastolatków – takich Gabrielów jest w Polsce zapewne wielu. Dotyczy w pewnym sensie także każdego z nas – tak, jak już wcześniej napisałem, możemy w niej poznać kilka teorii powstawania zła.

PS Blog jest cały czas w budowie, także proszę o niezwracanie zbyt dużej uwagi na jego estetykę.